Art of Reading

Koniec pewnej sagi, czyli Na zawsze Różany

nazawszewww

stars7

Cykl: Różany – tom 5

Gatunek: beletrystyka

Wydawnictwo: JAK

Data wydania: 2015

Liczba stron: 272


Podszedłem do tego zadania profesjonalnie. Skoro pojawiła się prośba o zrecenzowanie piątego tomu sagi obyczajowej, to postanowiłem wcześniej poznać poprzednie cztery części. Niestraszna mi literatura „kobieca”, pomyślałem, więc zaopatrzyłem się w książki wydane przez Wydawnictwo Otwarte i po kolei je przeczytałem. Nie wiem, jak to się stało, że zakończenie cyklu opublikował inny wydawca (Wydawnictwo JAK), natomiast muszę przyznać, że konsekwentne trzymanie się chronologii cyklu uchroniło mnie przed sytuacją, w której kompletnie nie zrozumiałbym, o co chodzi Bognie Ziembickiej

Na zawsze Różany zamykają bowiem wszystkie wątki wspomnianej wcześniej sagi – zarówno te współczesne – rozwinięte w tomach 1-2,  jak i historyczne, które mogliśmy poznać w tomach3-4. Czytanie pojedynczych książek z serii – podobnie jak i zapoznanie się wyłącznie z jej zakończeniem, nie miałoby sensu. I nie chodzi tu o istotność typu – „jak to się wszystko skończyło?”, ale taką bardziej prozaiczną, którą najprościej wyrazić angielskim skrótowcem WTF.

Cóż więc można powiedzieć o piątej części bez odwoływania się do wcześniejszych odsłon sagi o Różanach? Czytelniczki pierwszych tomów z pewnością nie odmówią sobie przyjemności poznania finału przygód Zosi, Zuzanny i Marianny. Ze sporą pewnością mogę również przyznać, że sama opowieść jest naprawdę wciągająca i warta czasu spędzonego na lekturze. O ile jednak całość sagi mógłbym ocenić na mocną ósemkę, albo nawet dziewiątkę, to ta ostatnia część zasługuje na punktów 7. Zbyt łatwo się to wszystko wyjaśnia, zbyt proste są zastosowane rozwiązania fabularne. A może to tylko żal, że cała historia się kończy? Że nie trwa to wszystko dłużej?

2 komentarze

Dodaj komentarz