Art of Reading

Jaskiniowiec, czyli śmierć przed telewizorem

Jaskiniowiec Jorn Lier Horst

stars8

Tytuł oryginału: Hulemannen

Tłumaczenie: Milena Skoczko

Wydawnictwo: Smak Słowa

Data wydania: 2014

Liczba stron: 390


Najstraszniejszy rodzaj samotności to taki, gdy nie jest się obecnym w myślach choćby jednej osoby na świecie – stwierdza jeden z bohaterów powieści Jaskiniowiec Jørna Liera Horsta. Zapewne nikt nie chciałby zostać znaleziony dopiero cztery miesiące po śmierci przed włączonym telewizorem. Nikt nie chciałby leżeć od lata aż po zimę pod jodłami nie wzbudzając zaniepokojenia bliskich i znajomych. Takie śmierci w samotności są tematem tego dość nietypowego z kilku przyczyn kryminału.

Pierwsze zwłoki należały do niejakiego Viggo Hansena. Był on człowiekiem, na którego za życia nikt nie zwracał uwagi, więc i jego śmierć również nie wzbudza sensacji. Zresztą ekipa Wiliama Wistinga nie znajduje żadnych śladów świadczących o tym, że popełniono jakieś przestępstwo. Jednak z jakiegoś powodu ta sprawa budzi ciekawość córki Wistinga, która jest dziennikarką. Line postanawia napisać artykuł do świątecznego wydania gazety, w którym będzie chciała opisać, co się dzieje, gdy umiera nikomu nieznana osoba.

Tymczasem policja znajduje zwłoki kolejnego samotnika, które wzbudzają znacznie większe zainteresowanie. Będziemy teraz śledzić niespiesznie rozwijane wątki obu śledztw – dziennikarskiego i policyjnego, dowiadywać się coraz bardziej mrocznych rzeczy o życiu obu ofiar i wpadać w kolejne pułapki zastawiane przez autora. A trzeba przyznać, że Jørn Lier Horst potrafi wodzić czytelnika za nos. Tak dla wyjaśnienia – debiut tego pisarza na polskim rynku jest… dziewiątą powieścią z Wiliamem Wistingiem w roli głównej. Dość dziwny wybór – i mam nadzieję, że poprzednich osiem tomów również będziemy mieli okazję poznać.

Jaskiniowiec to wręcz archetypowy przykład skandynawskiego kryminału. Na swój własny użytek ukułem teorię, że podstawową cechą tegoż jest zimowa sceneria, która spowalnia bieg krwi i akcji. Może lepszym określeniem będzie zimowa sceneria wewnętrzna – w końcu Człowiek nietoperz Jo Nesbø to również kryminał skandynawski, mimo że akcja toczy się w Australii. Utrudniam rzeczy mało skomplikowane – powinienem powiedzieć, że kryminał skandynawski to taki, który został napisany przez Skandynawa. Ale to byłoby zbyt proste – poza tym, takowe kryminały pisują także Polacy.

W tej konwencji pozostając nie dziwi już hasło promujące Jaskiniowca, czyli „nowy Jo Nesbø”. Horst może nawet zasłużyć na to pochlebne porównanie – ale pod warunkiem, że poznamy nieco większą część jego twórczości.

One Response

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.