Art of Reading

Imigranci, czyli depresja skondensowana

imigranci

stars7

Autor: Krzysztof Maria Załuski

Gatunek: beletrystyka (opowiadania)

Wydawca: Oskar

Data wydania: 2015

Liczba stron: 224


Kilka recenzji temu przywoływałem tę książkę w didaskaliach lub innym nawiasem mówiąc.  To właśnie ta pozycja wepchnęła mnie ostatnio w objęcia depresji – tej metaforycznej i drugiej, boleśnie realnej. Siła literatury? W tym przypadku raczej wyzbyta wszelkiej nadziei wizja świata – bo wyjeżdża człowiek za granicę, by być wreszcie szczęśliwy, ale to przecież nie działa w ten sposób, świat nie jest czarodziejskim zbiorowiskiem prezentów, a budka celnika – magicznym portalem.  Imigranci Krzysztofa Marii Załuskiego – witajcie w koszmarze realnym jak reportaż…

To kilkadziesiąt opowiadań, które przywołują na myśl prozę wspomnieniową Warłama Szałamowa. Emigracja jawi się tu jako wieczna udręka, pułapka bez wyjścia, mroczna przepaść, z której zerka na nas Otchłań. To świat bez happy endu, bez najmniejszej nawet szansy na odkupienie. Czyściec, a może już piekło? W trakcie lektury jesteśmy przez tę książkę coraz silniej wpychani w czarny nastrój, jakby ktoś sypał na nas ziemię, podczas gdy leżymy w wykopanym dole.

Zauważyć można, że nie piszę na razie nic o literackich walorach tej prozy. A takowe jak najbardziej można odnaleźć. Nie posunę się do tego, by napisać, że czytało się te opowieści z przyjemnością, chyba że wyłączamy zupełnie empatię albo umiejętność rozumienia fabuły. Innymi słowy – językowo i stylistycznie jest to złożone bez zgrzytów, a wręcz z dużą maestrią. Tylko że w trakcie przedzierania się przez kolejne pesymistyczne opowieści aż pragnie się jakiegoś płodozmianu, powiewu optymizmu – nawet dla samego kontrastu. Jednak pisarz miał inną wizję zbioru, którą należy po prostu uszanować.

Ambiwalencja zatem się kłania. Profesjonalizm nakazuje wysoko ocenić tę prozę, ale czytelnicza dusza woła z przerażeniem i nakazuje ostrzec – Imigranci to depresja skondensowana.

 

One Response

Dodaj komentarz