Art of Reading

Grunt to motto

Już pisałem o tym, jak kluczowe znaczenie może mieć pierwsze zdanie książki. Pójdźmy jednak krok dalej – czasami już samo motto jest haczykiem nie tylko sprawiającym, że po daną pozycję sięgamy, ale wręcz zmieniającym nasze podejście do czytania, życia, samego siebie… Działa tu chyba prawo aureoli – dobrą książkę kojarzymy potem z jej mottem, albo na odwrót. Bywa i tak, że rzeczone motto w nas zostaje, chociaż nie jesteśmy już w stanie przypomnieć sobie tytułu książki.

Taki przypadek przytoczę… Kiedyś przeczytałem na początku jakiejś książki cytat z Lona Chaneya, który miał rzec, że klaun nie jest śmieszny w świetle księżyca. Było to bardzo dawno temu, na pewno zanim poznałem To! Stephena Kinga, a więc w erze mezozoicznej zapewne… Tamto motto niejako antycypowało mój późniejszy strach związany z opowieścią o demonicznym klaunie, ale przy okazji ukształtowało mój sposób patrzenia na horror. Najbardziej przerażają mnie bowiem rzeczy prozaiczne ukazane w zmienionym oświetleniu, kiedy coś pozornie normalnego nagle okazuje się czymś innym.

Do dziś pamiętam, jak mocno podziałały na mnie Pieśni niewinności i Pieśni doświadczenia Williama Blake’a, a konkretniej dwie części utworu Podobieństwo Boże, które znalazły się w Czerwonym smoku Thomasa Harrisa. W zestawieniu z tematyką powieści uderzyły z naprawdę potężną siłą – swoją drogą, ciekaw jestem ile osób postanowiło zapoznać się z twórczością wyklętego poety po lekturze powieści o seryjnym mordercy? Z początków lat 90. ubiegłego stulecia przypominam sobie również bardzo rozbudowane nieraz motta Deana Koontza. Stosował on dość często interesujący zabieg – jeżeli nie mógł znaleźć odpowiedniego fragmentu u innego pisarza, wówczas umieszczał na początku powieści odnośnik do Księgi Policzonych Smutków – swojego poematu (zresztą później też wydanego). bywało zresztą i tak, że autor Opiekunów przedstawiał czytelnikom owe próbki swej poezji przed każdym rozdziałem.

Podobny zabieg zastosował Jose Carlos Somoza w Przysiędze otchłani. Zacytowane motto to „fragment przedbiblijnego tekstu o nieznanym pochodzeniu”. To motto jest tak pobudzające wyobraźnię, że aż je przytoczę w całości:

” Wiemy, że Biblia ma zawierać Słowo Boże, gdy tymczasem Księga tysiąca i jednej nocy to zbiór zmyślonych historyjek. To jest obwoluta: to, co wiemy, lub chcemy wiedzieć na temat tych dzieł. A teraz wyobraźmy sobie, że Biblia i Księga tysiąca i jednej nocy wiele pokoleń temu zamieniły się okładkami: dzisiaj o poczynaniach Jahwe czytano by ku ogromnej uciesze dzieciom na dobranoc (…), heretycy zaś szliby na tortury za przeczenie świętości Szeherezady”.

I jeszcze dwa motta, tym razem cytaty. W Przewrotności dobra Jolanty Kwiatkowskiej znajdziemy słowa Marie von Ebner-Eschenbach: Niewiele byłoby zła na świecie, gdyby nie można go było popełnić w imię dobra. Z kolei w najnowszej książce Jonathana Carrolla znajdziemy fragment wiersza Lindy Pastan, który na zachętę zamieszczam na końcu tego wpisu:

„Nie pamiętamy snu, ale sen pamięta nas”.

 

Dodaj komentarz