Art of Reading

Fobia, czyli lęk przed treścią

fobiawww

stars10plus

Autor: Dawid Kain

Gatunek: SF

Wydawnictwo: Genius Creations

Data wydania: 2016

Liczba stron: 268


Czasami pisarze dokonują rzeczy niemożliwej i przeskakują poprzeczkę, którą zawiesili sobie wyjątkowo wysoko. Poprzednia powieść Dawida Kaina – zrecenzowana przeze mnie jeszcze na Papierowych Myślach, wyznaczyła pułap naprawdę trudno osiągalny – pozornie prosta fabuła SF kryła w sobie prawdziwy traktat o literaturze. Tymczasem teraz przeczytałem Fobię i mam kolejną, ulubioną książkę tego pisarza. Nie umiem jej ocenić niżej, niż najwyższą notą.

Teoretycznie znów mamy do czynienia ze science-fiction – bo przecież na to wskazują wszelkie znaki, takie jak opisanie bliskiej przyszłości, w której ludzie zasłonili sobie świat nakładkami nowej sieci – Immersjonetu. To taki Internet udoskonalony, w którym ludzie zanurzają się wszystkimi zmysłami. Ale nie jest to zbyt przyjazne miejsce… Dawid Kain ekstrapolując obecne uzależnienie człowieka od technologii zauważa, że o ile już teraz komunikacja międzyludzka napotyka na spore problemy, to wraz z postępem technicznym oddalimy się od siebie jeszcze bardziej. Może to niezbyt odkrywcze, ale za to jak opisane! Bo oto wraz z rozwojem Immersjonetu pojawią się nowe fobie, a właściwie ich nowe odmiany, jak np. batofobia – lęk przed głębinami morskimi przeistacza się u Kaina w strach przed jakąkolwiek głębią wypowiedzi.

Główną bohaterką książki jest Magdalena Kordowa dotknięta tym dokuczliwym schorzeniem. Jakby było mało, musiała porzucić studia i znajomych, by zaopiekować się ojcem – pisarzem, który postradał zmysły w pogoni za arcydziełem. Ojciec nazywa się Dawid Kordowa, co każe przypuszczać, że autor Fobii lekko się z nim identyfikuje. Ale z którym Dawidem Kordową? Odpowiedź na to pytanie nie będzie łatwa, tym bardziej, że tata Magdaleny pewnego dnia znika, zostawiając po sobie jedynie ostatnią powieść, „Kres Komunikacji”, która to powieść być może skrywa w sobie wskazówki dotyczące swojej niewytłumaczalnej ucieczki.

Czy da się jednak uciec przed fobią? W końcu jeden z bohaterów zauważa w pewnym momencie, że „samo człowieczeństwo jest właśnie czymś takim: fobią, zgrozą, ciągłą niepewnością, która każe nam nieustannie, dzień po dniu, walczyć o oswojenie świata, ocalenie samych siebie”. Doskonały koncept. Przemawia do mnie także pomysł, że każda fikcja jest jakąś rzeczywistością w innym wymiarze czasoprzestrzeni. Może właśnie stamtąd docierają do nas głosy zewnętrzne dyktujące powieści?

 

3 komentarze

Dodaj komentarz