Art of Reading

Fatum i Furia, czyli on i ona

fif

stars10plus

Tytuł oryginału: Fate And Fury

Tłumaczenie: Mateusz Borowski

Gatunek: beletrystyka

Wydawca: Znak

Data wydania: 2016

Liczba stron: 430


Tę książkę skończyłem czytać już jakiś czas temu, ale wciąż we mnie tkwi i wywołuje niepokój. Zdawałoby się, że dość oklepany pomysł – powieść z podwójną narracją – w której historię poznajemy z dwóch punktów widzenia, będących zarazem przeciwstawnymi, jak i komplementarnymi. Opowieść o miłości i innych demonach, chciałoby się rzucić Marquezem. O nim – czyli typowym playboyu, który zalicza setki kobiet, nim pozna tę jedyną. O niej, która jest sfinksem, enigmą i tajemnicą – przynajmniej w pierwszej części. Bo najpierw poznajemy wersję męską, a dopiero potem – żeńską. Ale czy na pewno poznajemy?

Lauren Groff wymyśliła rzecz pozornie karkołomną – dwudziestokilkuletni związek małżeński, w którym obie strony nie wiedzą na swój temat rzeczy być może najważniejszych. A to co wiedzą – jest często fałszem i igraszką pamięci – ba! Nawet scena, w której Lancelot i Mathilde spotykają się po raz pierwszy, jest przez nich zupełnie inaczej pamiętana. Tu można zahaczyć o ontologiczne teorie tożsamości, przywołać spory o desygnaty – ale wszystko sprowadza się do tego, że druga osoba jest zawsze do pewnego stopnia niepoznawalna. Jesteśmy wędrującymi po ziemi zagadkami i niczym więcej.

Zaletą książki jest bez wątpienia dopowiadanie poszczególnych wątków, które nadaje jej wielowymiarowości. Można się zastanawiać, czy przypadkiem nie poznajemy zbyt wiele sekretów – w tym ujęciu znika mgiełka niedopowiedzenia, a układanka przestaje być wiszącą w powietrzu stertą fragmentów. Mnie takie podejście jednak ujęło. Cóż, zapewne Barrack Obama by się ucieszył, gdyby się dowiedział, że podzielam jego opinię…

Świetne jest również tłumaczenie – odnosi się wrażenie, że powieść naprawdę pisały dwie różne osoby.

 

One Response

Dodaj komentarz