Art of Reading

Edessy – poezja spadającego puchu

edessy

stars8

Tytuł: Edessy [poemat sowizdrzalski]

Wydawnictwo: Episteme

Data wydania: 2015

Liczba stron: 46


Wiersze bez metafor, porównań czy epitetów zdają się być zgrzebne i nie kojarzą się z dotykiem jedwabiu, czy w ostateczności aksamitu. Wiersze trzy- lub czterowersowe, po jednym wyrazie w wersie przypominają ziarnka piasku na skórze bębna, bo niewiele dźwięku mogą wydać, gdy ktoś w ten bęben uderzy. Niedokładne rymy okalające przywieść mogą na myśl fastrygę na sukni. Wszystkie te skojarzenia są nieszczęśliwe. Bo jeśli złożymy dwieście kilkanaście takich wierszy w jeden poemat ze zmiennym tempem wypowiedzi, to nagle ukaże nam się zgoła odmienny obraz. I wtedy nawet te pojedyncze wiersze zyskują samoistny blask, w misternym, pajęczynowatym wymiarze.

Edessa, od imienia Eda, wiele ma w sobie z misterium czy alegorii. Jakimś odległym w czasie źródłem jest z pewnością islandzka Edda, zbiór pieśni mitycznych i heroicznych, napisanych przez nieznanych z imienia autorów między rokiem 900 a 1050. Wspólną cechą tych pieśni jest nadzwyczajna prostota języka i aliteracja, która była jednym z ulubionych środków artystycznych literatury tamtych czasów. Tę prostotę odnajdziemy również w poemacie Edy Ostrowskiej, podobnie zresztą jak i przykłady aliteracji.

To oczywiście nie wszystko. Jak przystało na poemat określony w podtytule jako sowizdrzalski, odnajdziemy w nim sporo Bachtinowskiej karnawalizacji, odpowiednią dawkę absurdu i purnonsensu oraz nieco cielesności. W tym ostatnim przypadku jesteśmy świadkami swoistego misterium, które jawi się jako neopogańskie. To jednak tylko złudzenie, a może konsekwencja ludycznego charakteru opisywanych zdarzeń. W zakończeniu poematu znajdziemy zresztą inwokację do Ducha Stworzyciela (przypomnę tylko hymn Veni Creator). A może – tu zaryzykuję dość karkołomną supozycję – cały utwór jest opisem tajemnego rytuału, w którym dusza pogańska odnajduje Boga?

Muszę kilka słów poświęcić wydaniu – ta niewielka książeczka jest jedną z najładniejszych pod względem edytorskim pozycji, jakie ostatnio widziałem. A paginacja nawiązująca do upadającego piórka (czyż to przypadkiem nie jest  symbol spadającego anioła?) to prawdziwe dzieło sztuki. Podobnie jak to, co jest przez nią numerowane.

Print Friendly, PDF & Email

One Response

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.