Art of Reading

Dziewczyna, która przepadła, czyli kara większa

dziewczynawww

stars10

Autorka: Katarzyna Misiołek

Wydawca: Muza

Gatunek: proza obyczajowa

Data wydania: 2016

Liczba stron: 464


Podejrzewam, a mój domysł w zasadzie graniczy z pewnością, że niewiele osób zdaje sobie sprawę, jak szerokim pojęciem jest tzw. „literatura obyczajowa”. Często lekceważona jako powieści dla kucharek, czyli niezbyt wymagających czytelniczek, może jednak poruszać tematy naprawdę ważkie i skłaniające do refleksji. Zawsze śmieszą mnie, nawiasem mówiąc, podobne etykietki – gdy np. słyszę o „literaturze kobiecej”, wtedy wyciągam przykłady Virginii Woolf albo Ursuli K. Le Guin. Spróbujcie zdeprecjonować te nazwiska. Ale wróćmy do „adremu”, gdyż Dziewczyna , która przepadła Katarzyny Misiołek stanowi doskonały przykład powieści obyczajowej z bardzo dużym ładunkiem refleksyjnym.

Tak naprawdę, mamy tu do czynienia ze swoistym ciągiem dalszym poprzedniej książki autorki zatytułowanej Ostatni dzień roku. W tamtej opowieści spotkaliśmy dwie siostry – Magdę i Monikę, z tym że ta druga przez 95% akcji nie pojawiała się z dość oczywistego powodu – zaginęła i (jak się ostatecznie okazało) była przez osiem lat przetrzymywana przez szaleńca. Tamta książka przedstawiała więc całą historię z punktu widzenia „dziewczyny, która ocalała”, a więc Magdy, która musi pogodzić się z zaginięciem siostry, z własnymi wyrzutami sumienia (bo dlaczego „to” przytrafiło się jej, a nie mnie?), ze skomplikowanymi relacjami ze szwagrem. Już w Ostatnim dniu roku w zasadzie perfekcyjnie odmalowane zostały emocje i przeżycia – w tym swego rodzaju pęd ku autodestrukcji, jakiemu uległa Magda. Aby ukarać samą siebie uprawia seks z przygodnymi partnerami, którzy nie okazują jej zbyt dużego szacunku. A potem Monika nagle wraca…

Dziewczyna, która przepadła odwraca perspektywę – narratorką jest tym razem porwana siostra. Poznajemy jednak nie tylko osiem lat spędzonych w zamknięciu, ale i dalsze losy rodziny. Czy w ogóle można powrócić do dawnej siebie, odnaleźć gdzieś utracone lata? Na dodatek również Moniką targają wyrzuty sumienia – na pewnym poziomie uważa, że zasłużyła na to, co ją spotkało. I znów dostajemy wyjątkowo wyrazisty portret psychologiczny, wszystko jest absolutnie wiarygodne. Co najważniejsze, w książkach Katarzyny Misiołek nie ma uproszczeń ani dróg na skróty. To z pewnością nie są komedie romantyczne – jeżeli na siłę szukać filmowej analogii, to na myśl przychodzi dramat obyczajowy lub thriller.

Tak właśnie można się nabrać – licząc na lekką lekturę o miłości i związkach, trafić na naprawdę mroczną i głęboką opowieść. Jak najwięcej podobnych zaskoczeń w Nowym Roku!

 

Dodaj komentarz