Art of Reading

Dziecinada, czyli w świecie pisarzy

Koleżanki i koledzy! Blogerzy i recenzenci! Uważajcie na niektórych pisarzy, bo jeżeli napiszecie negatywną opinię o ich książkach, to stanie się coś dziwnego. Na przykład zadzwoni do Was matka rzeczonego autora z pretensjami i groźbami. Usłyszycie, że jesteście mordercami, bo wpędzacie nadopiekuńczą mamuśkę do grobu.

To nie są wcale żarty ani bajki. W ten właśnie sposób walczy z recenzentami pewien poczytny pisarz, którego nazwiska nie mam zamiaru zdradzać. Wiadomo przecież, że działa pewien mechanizm – dobrze czy źle – byle po nazwisku. Tego mechanizmu nie zamierzam więc uruchamiać. Ale mam poczucie, że przekroczono granice absurdu, dobrego smaku, rozsądku, właściwie wszystkie granice. Swego czasu pewien znany autor wytoczył wojnę blogerom książkowym wyzywając kilka ich przedstawicielek od drobiu. Jednak w porównaniu z szantażem emocjonalnym bohatera dzisiejszego wpisu było to wręcz przyjazne i sympatyczne podejście…

Można się pośmiać z pisarza-maminsynka, można poutyskiwać na artystów en masse nie radzących sobie z krytyką. Jest jednak mroczna strona w tej anegdocie – bo czy naprawdę tak nisko już upadliśmy?

Dodaj komentarz