Art of Reading

Dla niej wszystko, czyli rzeczywistość atakuje fikcję

dlaniej

stars9

Autor: Mariusz Zielke

Wydawnictwo: –

Gatunek: sensacja

Data wydania: 2016

Liczba stron: 482


Ta książka ma swoją historię być może równie ciekawą, jak ta opisana na jej kartach. Trochę już na ten temat wspominałem – na przykład TU. Właściwie trudno mówić o samej treści Dla niej wszystko w oderwaniu od okoliczności wydania (a właściwie niewydania) jej. Na samym początku zadeklaruję zaufanie, jakie pokładam w deklaracjach Mariusza Zielke. Kompletnie bez sensu byłaby akcja marketingowa mająca na celu wsparcie darmowej książki ukazującej się bez redakcji i korekty. Co więcej, w przypadku autora o sporym dorobku, byłby to tak naprawdę strzał w stopę (korciło mnie straszliwie, by napisać „strzał w przysłowiową stopę” ;-)).

Bo trzeba powiedzieć, że książka, jaką otrzymaliśmy ostatecznie ma swoje wady – wspomniany brak czujnego oka redaktora jest chyba najbardziej widoczny. Stąd właśnie bałagan wątków, brak spójności i kilka błędów konstrukcyjnych. Nie da się również ukryć, że finalny produkt został nieco ocenzurowany, aby uniknąć bezpośrednich skojarzeń fikcji z rzeczywistością. Bo wiemy przecież, że w tym akurat przypadku fraza o „wszelkim podobieństwie do osób żywych i martwych” nie ma zastosowania. Ale to wszystko uprawdopodobnia wersję pisarza – to wydanie jest walką o wolność słowa. W obliczu takiej batalii kwestie techniczne schodzą na dalszy plan.

Próbowałem odkryć w trakcie lektury owe tajemnicze momenty, w których pisarz zadarł z gangsterami usiłującymi zastopować wydanie książki. Nie znalazłem, prawdę mówiąc, podobnych rewelacji. Fabułę opartą na dość znanych z wielu artykułów sprawach – myślę, że osoba posiadająca kilkanaście minut wolnego czasu bez trudu znajdzie realne inspiracje. Oczywiście, ich powiązanie stanowi pomysł autora i być może właśnie to zapaliło w niektórych miejscach czerwone światełka. Nie jest to żadne granie na emocjach, wykorzystywanie cudzych tragedii, tylko normalna praca pisarska. Równie dobrze można by, ja wiem? Oskarżyć Dana Browna, że w swojej książce Inferno żeruje na cierpieniu milionów par starających się o dziecko…

Ale przede wszystkim to rasowy kryminał, w którym Mariusz Zielke po raz kolejny odsłania przed nami sekrety funkcjonowania państwa polskiego w całej swej złożoności. I nie, ta książka nie jest lepsza od Wyroku lub Sędziego. Chociaż mogłaby taką się stać, gdyby dać jej szansę w normalnej dystrybucji. Nawet jeśli porównania z Millennium Stega Larssona wciąż pozostają nieco na wyrost.

 

2 komentarze

Dodaj komentarz