Demonolog, czyli w sidłach ambiwalencji

Demonolog Andrew Pyper

stars8

Tytuł oryginalny: Demonologist

Tłumaczenie: Adrian Napieralski

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Data wydania: 2014

Liczba stron: 378


 

„Co to są mieszane uczucia? – To wtedy, gdy teściowa wpadnie w przepaść twoim nowym, sportowym samochodem”. Powyższa definicja zaczerpnięta z anegdoty (podobno opowiedział ją Abel, i dlatego właśnie został zabity przez brata) dość dobrze opisuje moje wrażenia po lekturze Demonologa Andrew Pypera. Chciałbym głośno chwalić tę książkę za niepowtarzalny klimat i nastrój, za pomysł, za zawiązanie fabuły, ale jednocześnie muszę ją ostro zganić za tejże fabuły zwieńczenie, za monotonię i za rażące chwilami błędy.

Głównym bohaterem powieści jest David Ullman, profesor na Wydziale Literatury Anglojęzycznej Uniwersytetu Columbia 0 specjalista w zakresie mitologii i judeochrześcijańskich opowieści religijnych. Nasz akademik specjalizuje się w Raju utraconym Johna Miltona, siedemnastowiecznym poemacie o Szatanie. Wszelkie religijne konotacje są dla niego jednak tylko pustą dekoracją utkaną z fikcji – jako ateista nie wierzy ani w demony, ani w Boga. Jednak pewnego dnia odwiedza go tajemnicza kobieta z dość dziwną propozycją. Ma on mianowicie zbadać pewne zjawisko w Wenecji, które ma stanowić niepodważalny dowód opętania. Ullman wybiera się do pływającego miasta ze swoją córką. I wtedy wydarza się seria strasznych przypadków – opętany mężczyzna przemawia do niego głosem zmarłego ojca, a córka skacze z dachu wprost do Canale Grande. Policja nie znajduje ciała, a profesor rusza na poszukiwanie utraconej dziewczyny.

Początek jest więc obiecujący, lecz po pierwszych rozdziałach autor (a wraz z nim czytelnik) grzęźnie w jakiejś pełnej dłużyzn wędrówce, która ma prowadzić go do upragnionego celu. Także czytelnik z coraz większą nadzieją wypatruje zakończenia licząc na wyjaśnienie wielu zagadek. Nie, nie będę zdradzać finału, ale otrzymujemy w nim coś innego, niż oczekiwaliśmy. Przyznam, że po przewróceniu ostatniej strony wpadłem w irytację.

Demonolog jest dość przewrotną książką – chwilami pełną erudycji, gdy szukamy z upodobaniem wielu odniesień do Johna Miltona, ale także i Boskiej Komedii Dantego, ale chwilami też obfitującą w koszmarne błędy stylistyczne. Można sparafrazować jeden z dialogów z mojego ulubionego filmu: „Czy ta książka jest przerażająca? Tak, chwilami. Przeraża głównie stylem”. I to jest kolejny zarzut, jaki można tej powieści postawić – książka o demonach nie jest w ogóle straszna. Dla horroru to dość miażdżący wniosek.

Mówimy więc o zmarnowaniu materiału – bo ileż można by tu pociągnąć wątków! Czy ateista zaczynający wierzyć w demony staje się aoutomatycznie osobą nawróconą? Czy samobójstwo da się usprawiedliwić? Czy jest Bóg? Nie, nie tylko nie ma Boga, ale spróbujcie jeszcze znaleźć w sobotę hydraulika – wybaczcie ten cytat z Woody’ego… A z drugiej strony, wcale nie jest tak tragicznie. Niektóre fragmenty brzmią naprawdę dobrze, autor ma w małym palcu umiejętność opisywania rzeczywistości. Tylko dlaczego odstąpił swój laptop jakiemuś bezdomnemu analfabecie, który podopisywał całe partie powieści?

Nie, ogólnie da się wytrzymać. Za okładkę, za dobre momenty, za sam pomysł mógłbym dać 10. Za inne elementy dałbym najwyżej 5. Średnia wychodzi 7,5, a więc z dobrego serca swego dam ogólnie 8. Ciekaw jestem, czy ktoś z Was to czytał i czy ma podobnie ambiwalentne odczucia?

Post Author: Krzysztof Maciejewski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.