Art of Reading

Czytelnictwo, albo zanikające elity…

Nie ma zaskoczenia, wyniki raportu „Czytelnictwo 2016” przygotowanego przez Bibliotekę Narodową, są porażające. Aż 63% Polaków nie przeczytało w ubiegłym roku ani jednej książki. Zresztą określenie „przeczytało” jest lekko na wyrost. Tak naprawdę 63% naszych rodaków nawet nie przejrzało, ani nie przekartkowało żadnej książki w ubiegłym roku. Szczególnie tragicznie rysują się wyniki badań czytelnictwa w gronie kadry zarządzającej i specjalistów. To w końcu elita, jakby nie było. Tymczasem, o ile w roku 2002 lekturę przynajmniej jednej książki w ciągu roku wśród przedstawicieli kadr kierowniczych i specjalistów deklarowało aż 97% badanych, dziś – nieco ponad połowa (56%). To spadek o 42%. Czytanie, z praktyki powszechnej w tej grupie, stało się praktyką ledwie częstą.

No i mój ulubiony wskaźnik, czyli czytelnicy intensywni. To już prawdziwa świątynia intelektualizmu – chodzi bowiem o osoby, które przeczytały w ciągu roku co najmniej siedem książek. Jest ich zaledwie 10%. Jeszcze na początku XXI wieku tak pokaźną liczbę lektur deklarował co czwarty badany. I jeszcze jeden kamyczek do ogródka – malejące księgozbiory domowe. Coraz rzadziej regały z książkami bywają elementem wystroju polskich mieszkań. Z danych BN wynika, że powyżej 500 książek ma w domu… zaledwie 2% badanych. Powyżej 100 książek – tylko 14%. Tak, 86% Polaków nie ma w domu nawet 100 książek… A 22% nie ma ini jednej…

A może jednak te badania są wielkim przekłamaniem? Statystyka to w końcu kłamstwo wyższego rzędu. W jaki sposób przeprowadzono badanie? Zrealizowano na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie 3149 respondentów w wieku co najmniej 15 lat dobranej metodą random route. Wywiady przeprowadzono w domach respondentów. Może w tym jest rzeczy sedno? Metoda określonej ścieżki polega na tym, że ankieter otrzymuje losowo wybrany adres, po czym przeprowadza  kolejne wywiady rozpoczynając od punktu startowego z pominięciem co drugiego, czy też co trzeciego adresu. Problem w tym, że dana osoba musi być w domu. Może więc ta domniemana czytająca większość po prostu nie siedzi w mieszkaniu, tylko jeździ pociągami, autobusami, tramwajami, metrem i w tym czasie… czyta?

A zupełnie poważnie? Nie martwią mnie wcale te wyniki. Dlaczego? Spróbuję odpowiedzieć w kolejnym wpisie.

Dodaj komentarz