Art of Reading

Czy nieczytanie to wstyd?

Drodzy czytelnicy mojego bloga… Wielu spomiędzy was… zdziwi… albo zgoła przestraszy ten post. Ale od początku.

Do niedawna należałem do ortodoksyjnego odłamu czytelniczego, który traktował czytanie niemalże jako religię, a w każdym razie rzecz absolutnie do życia niezbędną. W tymże swoim zacietrzewieniu nierzadko wypowiadałem się ze szczytu przedziwnej wieży w wielkim pobłażaniu dla wszystkich tych, którzy nie podzielali moich dogmatów. Tak, pobłażanie to zdecydowanie eufemizm. Osobniki nie lubiące czytać były dla mnie jakąś obcą, podrzędną rasą ludzką. Wielokrotnie i na różnych forach ścierałem kopie z adwersarzami traktującymi czytelnictwo z niejakim lekceważeniem. Z entuzjazmem popierałem wszystkie akcje typu „Nie czytasz? Nie idę z tobą do łóżka” etc. Książka, czy może bardziej ogólnie – literatura, stanowiła dla mnie rzecz absolutnie nieodzowną dla kogokolwiek, kto reprezentuje sobą jakiś poziom. Byłem na tyle nieprzejednany, że wyrzuciłem z grona znajomych na Facebooku pewnego pisarza, który nie chciał przyznać mi racji.

Niedawno jednak przeczytałem pewną książkę rzeczonego autora. Dzięki jej fragmentowi zrozumiałem, czemu tak stanowczo atakował ów pisarz moją tezę o roli książki jako nadrzędnej nad wszystkimi przejawami kultury. Bo załóżmy, że istnieją ludzie, którzy są w stanie czerpać mądrość życiową z innych źródeł – z muzyki, filmów, rozmów w nadmorskich barach czy górskich schroniskach. Czy naprawdę mam jakikolwiek powód, by traktować ich z wyższością? I teraz moja nowa teza (KABOOM!). Maniacy czytania nie są żadną elitą, oni tylko ułatwiają sobie życie. Książki to przedmioty będące wyłącznie zgrabnymi nośnikami wszelkich uczuć, przeżyć, refleksji i wkurwień. Być może – w co nadal wierzę – są one najlepszym sposobem na poznawanie świata i innych ludzi. Ale nie jest to jakaś straszliwa trudność, bo książki to zarazem łatwo przyswajalne formy. Nam, czytającym, jest łatwiej, a nie trudniej. Powiem więcej, jeżeli ktoś przeszyje świat myśli błyskiem bez owej książkowej poręczy, to wielki szacunek dla niego.

Aby jednak pozostawić sobie samemu odrobinę tej utraconej, moralnej wyższości, przytoczę na koniec fragment wiersza Wisławy Szymborskiej Nieczytanie:

„(…)Żyjemy dłużej,
ale mniej dokładnie
i krótszymi zdaniami.

Podróżujemy szybciej, częściej, dalej,
choć zamiast wspomnień przywozimy slajdy.(…)”.

One Response

Dodaj komentarz