Art of Reading
  • Search results for INNE
  • Pisarz potrafi – projekt Mariana Noconia

    Z końcem kwietnia ruszył projekt POWYD. To projekt wsparcia społecznego towarzyszący wydaniu nowej książki Mariana A. Noconia – autora książki Czarna biel. Wspomnienia, która uzyskała tytuł “Książki Roku 2016” w czytelniczym plebiscycie organizowanym przez portal granice.pl.

    Wydanie książki będzie zrealizowane przez wydawnictwo, które zagwarantuje jej wydanie jeszcze w tym roku- to niejako warunek konieczny. Książka to dreszczowiec konspiracyjny o wartkiej i wciągającej akcji, zawierający elementy przygody oraz kryminału z delikatnym wątkiem miłosnym i starożytnej tajemnicy. Powieść opisuje różne postawy ludzkie, interesy oraz pozostawia przesłanie czytelnicze na teraźniejszość.

    Docelową grupą odbiorców mają być czytelnicy w wieku: 17 – 65 lat, zarówno mężczyźni, jak i kobiety, lubiący: dreszczowce, sensację, przygodę oraz akcję.

    Główny bohater, major amerykańskiej armii, bierze udział w rutynowym patrolu po drugiej wojnie w Zatoce Perskiej, na terenie Iraku. Niefortunny incydent sprawia, że w ręce jego sierżanta wpada stary przedmiot. Od tego momentu ich losy oraz bliższych i dalszych im ludzi zaczynają zmierzać w zupełnie innym kierunku, aniżeli mogliby tego chcieć i tego się spodziewać.

    Projekt zostanie ufundowany jeśli do 21:00 27.05.2017 otrzyma co najmniej 7700 zł wsparcia. W tej chwili jest już około 5 tys. na koncie.

    Więcej informacji: TU.

     

  • Zapowiadając patronat poetycki…

    Portal Art of Reading objął swoim patronatem tomik poetycki Katarzyny Georgiou pt. Drzewa kochać potrafią, który już niebawem pojawi się na półkach w księgarniach. Tytuł bardzo głośno przywołał pewną niedawno przeczytaną książkę, czyli Sekretne życie drzew… Ale to oczywiście tylko moje własne skojarzenie. Nieco więcej na temat swojej twórczości i inspiracji mówi sama poetka w filmie, który zgodziła się udostępnić TVPM.

    Zapraszam.

  • Czy nieczytanie to wstyd?

    Drodzy czytelnicy mojego bloga… Wielu spomiędzy was… zdziwi… albo zgoła przestraszy ten post. Ale od początku.

    Do niedawna należałem do ortodoksyjnego odłamu czytelniczego, który traktował czytanie niemalże jako religię, a w każdym razie rzecz absolutnie do życia niezbędną. W tymże swoim zacietrzewieniu nierzadko wypowiadałem się ze szczytu przedziwnej wieży w wielkim pobłażaniu dla wszystkich tych, którzy nie podzielali moich dogmatów. Tak, pobłażanie to zdecydowanie eufemizm. Osobniki nie lubiące czytać były dla mnie jakąś obcą, podrzędną rasą ludzką. Wielokrotnie i na różnych forach ścierałem kopie z adwersarzami traktującymi czytelnictwo z niejakim lekceważeniem. Z entuzjazmem popierałem wszystkie akcje typu „Nie czytasz? Nie idę z tobą do łóżka” etc. Książka, czy może bardziej ogólnie – literatura, stanowiła dla mnie rzecz absolutnie nieodzowną dla kogokolwiek, kto reprezentuje sobą jakiś poziom. Byłem na tyle nieprzejednany, że wyrzuciłem z grona znajomych na Facebooku pewnego pisarza, który nie chciał przyznać mi racji.

    Niedawno jednak przeczytałem pewną książkę rzeczonego autora. Dzięki jej fragmentowi zrozumiałem, czemu tak stanowczo atakował ów pisarz moją tezę o roli książki jako nadrzędnej nad wszystkimi przejawami kultury. Bo załóżmy, że istnieją ludzie, którzy są w stanie czerpać mądrość życiową z innych źródeł – z muzyki, filmów, rozmów w nadmorskich barach czy górskich schroniskach. Czy naprawdę mam jakikolwiek powód, by traktować ich z wyższością? I teraz moja nowa teza (KABOOM!). Maniacy czytania nie są żadną elitą, oni tylko ułatwiają sobie życie. Książki to przedmioty będące wyłącznie zgrabnymi nośnikami wszelkich uczuć, przeżyć, refleksji i wkurwień. Być może – w co nadal wierzę – są one najlepszym sposobem na poznawanie świata i innych ludzi. Ale nie jest to jakaś straszliwa trudność, bo książki to zarazem łatwo przyswajalne formy. Nam, czytającym, jest łatwiej, a nie trudniej. Powiem więcej, jeżeli ktoś przeszyje świat myśli błyskiem bez owej książkowej poręczy, to wielki szacunek dla niego.

    Aby jednak pozostawić sobie samemu odrobinę tej utraconej, moralnej wyższości, przytoczę na koniec fragment wiersza Wisławy Szymborskiej Nieczytanie:

    „(…)Żyjemy dłużej,
    ale mniej dokładnie
    i krótszymi zdaniami.

    Podróżujemy szybciej, częściej, dalej,
    choć zamiast wspomnień przywozimy slajdy.(…)”.