Art of Reading
  • Search results for INNE
  • Nie piszę za darmo

    Moje dwie znajome śmiertelnie poważnie pokłóciły się o kwestię recenzowania za pieniądze. Najciekawsze jest w całej sprawie to, że obie oponentki tak zniekształciły w toku dyskusji argumenty przeciwnych stron, że nie dostrzegły tworzącej się dość oczywistej rozbieżności – dyskutowały bowiem na dwóch innych płaszczyznach, co sprawiło, iż do porozumienia nie miało szansy dojść. Smutne to.

    Co do meritum – uważam, że egzemplarz recenzencki jest najniższą możliwą formą zapłaty za recenzję. W końcu za 2-10 tys. znaków bloger otrzymuje równowartość 30-40 zł. To nie jest zbyt wygórowana stawka (nawet biorąc pod uwagę dramatycznie obniżone średnie rynkowe). Nigdy nie recenzuję więc książek, które musiałem kupić. Taką zasadę przyjąłem. Nawet jeżeli chciałbym coś zrecenzować, a wydawca nie dysponuje darmowym egzemplarzem, to książkę kupię, ale recenzji nie napiszę. To chyba przejrzyste i uczciwe.

    Sugerowanie, że ktoś będzie nierzetelny, bo przecież dostał książkę „za darmo” jest naprawdę niskie i niegodne. W ten sposób ktoś wycenia, dajmy na to, mój honor i moją obiektywność na 30 zł. Pogódźmy się wreszcie z tą strasznie wywrotową tezą, że za pracę należy się zapłata (choćby podła i śmiechu godna).

  • Przyczyna milczenia

    Ten styczeń nie był zbyt aktywny na blogu. Niestety, przez cztery tygodnie przebywałem w szpitalu w Ustroniu. Nie znaczy to wcale, że spędziłem ten czas przykuty do łoża boleści. Różnorodność sposobów leczenia sprawiła, że mimo tak długiego pobytu, nie mogłem narzekać na nudę. Szczelnie wypełnione kart zabiegów są tego najlepszymi dowodami. Intensywne ćwiczenia fizyczne były z początku dość uciążliwe, lecz z czasem stały się przyjemnością – także dzięki przyjaznemu podejściu pań fizykoterapeutek. To bardzo ważne, bo przy wielu schorzeniach mamy często tendencję do zasklepiania się w skorupie niemożności i tłumaczenia samym sobie, że jesteśmy zbyt chorzy na fizyczną aktywność. Ale nie chciałbym tu pomijać innych pracowników – cierpliwych masażystów, osób zajmujących się kąpielami, przemiłych recepcjonistek. Nie sposób nie wspomnieć o opiece pielęgniarskiej i lekarskiej. Nie zapomniano nawet o psyche – jakże ważnej, zresztą nie tylko dla chorych.

    Wracam we wtorek, 6 lutego. Należy się wówczas spodziewać nieco większej częstotliwości wpisów. 🙂

  • Świątecznie

    Moi drodzy… Jeżeli tu zaglądacie, to zapewne znajdziecie pod choinką jakieś książki. Życzę Wam, by spełniły one Wasze oczekiwania, aby nie były nietrafionymi lekturami, ale wręcz przeciwnie – by zmieniły Was w choć odrobinę lepszych ludzi. Tak, w każdych życzeniach kryje się podobno ziarno egoizmu – ja sam chciałbym, aby świat był lepszy, a do tego potrzebni są ludzie próbujący podnosić swoją poprzeczkę 😉 A może pod choinką znajdziecie książkę mojego autorstwa? W takim przypadku nie mogę oczekiwać zmiany we właściwym kierunku. Może więc inaczej – niech książki Was zmieniają – bez moralnych i etycznych warunków brzegowych, niech budzą nigdy wcześniej niepomyślane refleksje, prowadzą do niecodziennych wniosków, zaskoczeń, zachwytów…

    A jeśli nie będzie pod choinką żadnej książki, to też się cieszcie magią Świąt.