Art of Reading

Był sobie pies, czyli po co tu jesteśmy?

Autor: W. Bruce Cameron

Tytuł oryginału: A Dog’s Purpose

Tłumaczenie: Edyta Świerczyńska

Gatunek: młodzieżowa (?)

Wydawca: Wydawnictwo Kobiece

Data wydania: 2017

Liczba stron: 392


Zatem opowieść będzie o psie, z psim narratorem w roli głównej na dodatek, nie dość tego – ów pies podlegał będzie reinkarnacji. To pierwsze zdanie recenzji ma odsiać tych czytelników, którzy nie lubią zwierząt, albo nie gustują w fantastyce. Reszta może spokojnie czytać dalej, tym bardziej że Był sobie pies, mimo prawdziwości pierwszego zdania, zaskakująco dużo mówi nam o prawdziwym życiu. Odpowiada nam również na pytanie o sens tegoż, a odpowiedzią wcale nie jest liczba 42, jak w książkach Douglasa Adamsa

Jaką mamy misję do wykonania na planecie Ziemia? Pewien kundelek o imieniu Toby odradza się pod postacią Baileya – golden retrievera, by spotkać na swej drodze chłopca o imieniu Ethan. Dzięki niemu poznaje znaczenie miłości i wydaje się, że jego psie życie było całkowicie spełnione. A jednak w kolejnej reinkarnacji znów powraca jako mały szczeniak i okazuje się, że jeszcze wciąż ma coś do zrobienia. Te kolejne lekcje życia czynią go w każdym wcieleniu dojrzalszym i bardziej doświadczonym, każde ucieleśnienie jest rodzajem rytuału przejścia, wszystko prowadzi do ostatecznej próby.

Widać doskonale, że W. Bruce Cameron spędził długie lata nad badaniem psychiki psów. Jego narrator jest 100-proc. czworonogiem, który uwielbia grzebanie w tak wspaniale pachnących śmietnikach, ma dość niskie mniemanie o kotach, a z ludzkich wypowiedzi wyłapuje wyłącznie pojedyncze słowa. A przecież owa naiwność i prostota świadczą tak naprawdę o wielkiej mądrości, często niedostępnej bardziej skomplikowanym istotom, czyli nam – ludziom. Bailey poznaje swoje miejsce na Ziemi, godzi się z nim. Tak jak psy w stadzie nie czują potrzeby przeciwstawiania się samcom alfa, jeśli nie są stworzone do rządzenia. W tym pogodzeniu tkwi także ziarno mądrości.

Właściwie nie wiem tylko, do kogo skierowana jest ta książka. Miejscami smutna historia może być zbyt trudna dla małych dzieci, a osoby dorosłe mogą z kolei kręcić nosem na jej dydaktyczność i uproszczone widzenie świata. Najbardziej kojarzy mi się ona z Forrestem Gumpem – może właśnie przez narrację prostaczka, który dostrzega więcej, niż nieraz mądrzejsi od niego. Dla miłośników psów to chyba lektura obowiązkowa – przed równie obowiązkowym seansem kinowym. Nazwisko reżysera Lasse Hallstroma jest samo w sobie rekomendacją. A ja mam nadzieję, że druga część przygód rozszczekanego bohatera, czyli A Dog’s Journey również zostanie przetłumaczona na język polski.

3 komentarze

    • Często wydaje się nam Czytelnikom, że powieść o zwierzaku – czy to o psie czy kocie nie wniesie nic ciekawego w naszym życiu. Zatem skąd taka popularność „Był sobie pies” czy bestsellerów w typie „Kota Boba”,”Kota Salomona” czy „Kotki Kleo”? Osobiście nie mam wątpliwości, że to zwierzęta potrafią nas ludzi nauczyć w życiu tych rzeczy najpiękniejszych i największych, których nie można kupić bo dotyczą uczuć i relacji. Z przyjemnością sięgam po tego typu literaturę i nie obchodzi mnie czy jest klasyfikowana jako powieść dla młodzieży czy dorosłych. A skoro po „Był sobie pies” sięgnął sam Lasse Hallstrom to wiadomo, że nie mamy do czynienia z miałką historią. Cieszę się że na naszym rynku pojawiła się kolejna książka tego typu.

    • Jesteśmy po seanasie filmowym i zgadzam sie, że to wartościowy film, ale dla dzieci 8+ Moja córka i tak dość mocno go przeżyła… ale cóż, w tym wieku dziecko powinno już wiedzieć, że posiadanie zwierzęcia to również obowiązki, a czasem wielki smutek.
      Polecam ten film starszym dzieciom, dorosłym – wasciwie nie wiem komu bardziej – czy właścicielom psów, czy też „niepsiarzom”…? Jedyny zarzut mam taki, że ponoć przy kręceniu jednej ze scen filmu (którą wg mnie spokojnie można było ominąć lub zastąpić inną) wrzucono na siłę psiego aktora do wody, obrońcy praw zwierząt uderzyli na alarm i no cóż – słusznie…

      Książkę zabieramy na ferie 🙂

Dodaj komentarz