Art of Reading

Brazylia kwantowa

Brasyl IAN MCDONALD

stars8

Tytuł oryginału: Brasyl

Tłumaczenie: Wojciech M. Próchniewicz

Wydawnictwo: MAG

Data wydania: 2015

Liczba stron: 382


Kobieta jest ponoć jak otwarta księga – wprawdzie o fizyce kwantowej i po chińsku, ale otwarta. Jakoś się tak zdarzyło, że czytam ostatnimi czasy wiele książek o fizyce kwantowej właśnie. Przypadek? Nie sądzę. Być może w którymś innym universum mój odpowiednik robi dokładnie to samo. Ale przejdźmy do fascynującej powieści Brasyl, w której autor, czyli Ian McDonald, zaprasza nas na kolejną egzotyczną wycieczkę.

Miejscem docelowym jest w tym przypadku Brasylia – tak bym chyba przetłumaczył ten tytuł – różnica w pisowni sugeruje bowiem, że chodzi o jakiś kwantowy odpowiednik naszej Brazylii. Zwiedzamy ją w trzech planach czasowych i w osobach trójki bohaterów. Po pierwsze występuje plan współczesny, który oglądamy z perspektywy ambitnej dziennikarki telewizyjnej trenującej capoeirę. Przemieszczamy się również do bliskiej przyszłości oddalonej o kilkadziesiąt lat, gdzie śledzimy losy niejakiego Edsona – biznesmena specjalizującego się w różnych szemranych biznesach. I dla kontrastu – jest jeszcze odległa przeszłość – XVI-wieczna dżungla amazońska, w której pewien jezuita poszukuje zbuntowanego kapłana. Te trzy plany zaczynają w pewnym momencie wchodzić ze sobą w reakcje. To, co się wydarzyło w przyszłości, nagle zaczyna wpływać na przeszłość i teraźniejszość. Okazuje się, że trzy historie są ze sobą ściśle powiązane.

Z początku dość trudno wchodzi się w te światy – są one przesycone „brazylijskością”, co sprawia, że czujemy się jak turysta nieobeznany w lokalnych zwyczajach i metaforyce. Są tu fawele, wyzysk Indian, jest amok, jaki wywołuje w Brazylii piłka nożna, jest wreszcie mnóstwo obcych zwrotów (zamieszczony na końcu książki słowniczek zauważyłem dopiero po przeczytaniu 200 stron). McDonald odsłania przed nami egzotyczne scenerie, ale podobnie jak w poprzednich jego książkach, pytania, które zadaje, mają wymiar uniwersalny. Lubię takie połączenie, które w tym pisarstwie występuje dość często – wartkiej akcji towarzyszą filozoficzne kwestie – a trzeba przyznać, że niewielu autorom fantastyki udaje się tak idealnie wyważyć proporcje.

Są inne warianty rzeczywistości – gdzieś istnieje Maracanã w Rio de Janeiro, która 16 lipca 1950 roku oszalała ze szczęścia po zdobyciu przez Brazylię mistrzostwa świata. Może w jakiejś innej rzeczywistości udało się wybudować w XVI-wiecznej Amazonii Miasto Boga? A może w innej przestrzeni to ja napisałem Brasyl? Nie miałbym nic przeciwko temu, bo powieść to zacna.

 

 

One Response

Dodaj komentarz