Art of Reading

1946 – obława na wilki

1946

stars8

Autor: H

Gatunek: beletrystyka

Wydawca: Wydawnictwo Podziemne

Data wydania: 2016

Liczba stron: 252


Moje pierwsze zetknięcie się z tematyką „żołnierzy wyklętych” (faktycznie, bardzo nieszczęśliwie przyjęty termin)? Trzy części Obławy Jacka Kaczmarskiego – wciąż pamiętam jego głos z kasety magnetofonowej wielokrotnie przesłuchiwanej gdzieś w połowie lat 80. ubiegłego stulecia. Kompletnie mi nieznany fragment historii najnowszej, pewnie zresztą szukałem wtedy odniesień bardziej do rzeczywistości przeżywanej na własne oczy – stanu wojennego i stanu „powojennego”, cenzury wówczas wszechobecnej. Ale spójrzmy wokół siebie – minęło 30 lat od tamtego zasłuchania, a piosenki barda Solidarności pozostają wciąż aktualne. Także dlatego, że temat pozostaje słabo rozpoznany przez artystów, pisarzy, poetów – teoretycznie „mury runęły”, komunizm upadł, ale losy tych, którzy po 1945 roku wciąż walczyli w polskich lasach pozostają czymś w rodzaju tabu.

Zasłonę z przemilczanego fragmentu dziejów próbuję zedrzeć niejaki H swoją powieścią 1946 wydaną przez… Wydawnictwo Podziemne. Tajemnicza to książka, z ascetyczną, czarną okładką, z kompletnie nierozpoznawalnym pseudonimem autora (ale kiedyś może poznam jego tożsamość). Co ciekawe, jest to pierwsza pozycja, która mierzy się w literacki sposób z przeżyciami żołnierzy walczących z bolszewikami po zakończeniu II wojny światowej. Opowieść opowiada historię młodego partyzanta, który zastanawia się nad celowością dalszego oporu, a kontrapunktem stają się wybory jego dawnego kolegi z oddziału. Ten ostatni poszedł bowiem na współpracę z nowym reżimem – co nie znaczy, że nie otrzyma szansy na odkupienie.

Ale nie jest to bynajmniej zwyczajna powieść historyczna – autor bowiem postawił sobie za zadanie spojrzenia pod kątem historiozoficznym, więc momentami mamy do czynienia z rodzajem dygresyjnego traktatu. Skojarzenia w trakcie lektury pojawiają się właściwie co chwila – a to z Witkacym i Sergiuszem Piaseckim (ten ostatni jest nawet jednym z bohaterów drugoplanowych książki), a to z Juliuszem Słowackim i Józefem Mackiewiczem. Co więcej, te skojarzenia nie wynikają z płytkiego parafrazowania czy pastiszowej formy 1946, ale z mocno dopracowanego warsztatu stylistycznego. Dodatkowo, wydawca zdecydowanie nie zrobił autorowi krzywdy – udało się bowiem zachować spójność na przekór formule – akcja jest nielinearna, a poszczególne rozdziały są często od siebie niezależne.

Pozycja to bez wątpienia godna poznania – bo ten fragment kosmosu (w sensie Gombrowiczowskim) pozostaje wciąż białą plamą. Zachęcam do lektury.

One Response

Dodaj komentarz